sobota, 2 października 2010

Projekt nr.3 - Caraco

Mój ostatni post przed studiami :) Najdłuższe wakacje w życiu się skończyły i czas wracać do nauki.
Dzisiaj prezentuję mój żakiet Caraco, o którym pisałam wcześniej (bawełna we wzory) oraz  spódnicę z atłasu, fichu, czepek i trójkątny kapelusik, które to uszyłam do tego stroju
Żakiet uszyty wg wykroju z Patterns of Fashion Janet Arnold (wow, rozgryzłam skalę xD)
Oto pierwowzór i inspiracja:

A tutaj już moje dzieło :) Oczywiście ubrane na panier i gorset :)
A  tutaj w kapeluszu: 
A tu sam kapelusz i czepek:



Ueee...., jaka ja niefotogeniczna jestem :/

niedziela, 26 września 2010

Torebkowo...

Skończyłam już żakiet caraco i szukam materiału na spódnicę. Czekając i szukając, stwierdziłam, że w obliczu zbliżającej się przeprowadzki do Krakowa na studia może zabraknąć mi toreb, torebeczek i kosmetyczek. Jako że kosmetyków i innych pierdół mam dużo, coś z tym trzeba było zrobić. Problem był naglący, tym bardziej, że zazwyczaj z siostrą się wszystkim dzieliłyśmy - torebkami również. A teraz kończy się wspólnota majątkowa i czas na podział majątku :) No to parę rzeczy sobie uszyłam:
Dwie kosmetyczki w różyczki:



Jedną dużą torbę (zamsz, bawełniany sznurek ozdobny i wykrój z burdy):





 

I dwie małe torebeczki:

wtorek, 14 września 2010

Projekt skończony, czas na następny - caraco jacket

Caraco to rodzaj żakietu damskiego, krótkiego, dopasowanego. Rozpowszechnił się w modzie ok lat 70. XVIII wieku. Od francuskich mieszczanek przejęły go arystokratki i nosiły jako ubranie typu "desahabille" - negliż.  Noszono go wraz z fałdzistą spódnicą i wypełniającą dekolt kwadratową chustką fichu.
Wykrój na mój żakiet znalazłam u Janet Arnold i nawet go już zaczęłam :)

A oto parę przykładów:

Robe en chemise - ciąg dalszy

Uff, jak to dobrze mieć działającą i sprawną klawiaturę... To koszmar pisać notki używając tablicy znaków :)
A teraz do rzeczy.
Mam zaszczyt zaprezentować wam suknie en chemise z czegoś takiego lekkiego, kremowego (nawet pani w sklepie nie wiedziała co to za materiał) podszytego bawełną. Do tego kapelusik oraz koronka, którą moczyłam przez 2 dni w rumianku, żeby nabrała koloru (była śnieżnobiała).
A oto fotki autorstwa mojej mamy :)


A teraz kapelusik:


Z tej sukni jestem bardzo zadowolona. Wygląda dokładnie tak jak chciałam, a szyło się ją bardzo prosto. Wykrój to same prostokąty: 2 z przodu, 2 większe z tyłu, 2 małe na rękawy i 2 paski na mankiety. Przód jest marszczony wstążką, tył też zmarszczony, ale na stałe. W pasie luźna, trzeba ją przewiązać szarfą. I tyle :)

wtorek, 24 sierpnia 2010

Projekt nr 2 - Robe en chemise, gaulle albo robe a la reine :)

Zbliża się nieubłaganie październik, zaczną się studia i ogromna zmiana w moim życiu. Całe to zabieganie i zamieszanie itd. Trzeba to gdzieś odreagować :)
 Następny projekt to robe en chemise. Suknia ta zwana jest też "kreolską" albo robe en enfant. Noszona była z gorsetem lub bez. Przepasana szarfą, niekiedy otwarta, z widoczną pod spodem lekką spódnicą, wykonana zazwyczaj z jedwabnej gazy podszytej taftą lub muślinem. Moda ta narodziła się na środkowoamerykańskich wyspach. W Europie wylansowały ją kreolskie balety. Stroje te miały jakoby przywdziać mieszczki w Nantes witając księcia d'Anguillon. Noszono ją razem z caraco
Cieszyła się dużą popularnością nawet na dworze francuskim, o czym świadczy fakt, że sama Maria Antonina pozowała w niej Elizabeth Vigee-Lebrun. Portret ten zaprezentowano w 1783r i spotkał się z krytyką i oburzeniem - ta suknia wywodziła się przecież z bielizny (koszuli zakładanej pod suknię)! Artystka namalowała więc portret królowej w takiej samej pozie ale ubiór był zdecydowanie bardziej konwencjonalny.
 A tu widzimy samą panią Vigee-Lebrun w podobnej sukni:
I Madame Du Barry - metresę króla Ludwika XV

Madame du Barry
Lavoisier i jego żona - Jacques Louis David


Młoda kobieta w sukni kreolskiej - Galerie des modes et costumes francais, plansza 161,