No tak, suknia na krynolinie skończona. I tylko tyle przed 1.10. Jak powszechnie wiadomo ta data to apokalipsa, koniec czasów radości i niewinności czyli innymi słowy początek roku akademickiego. Uczelnia to taki potwór, który żywi się naszym czasem więc poważnie zwolnię z szyciem. Nie chcę jednak by blog przeszedł w stan hibernacji i oto co wymyśliłam:
My 1860s dress is finished. I'm afraid that's all I will be able to sew before 1st October. As you may know, this day marks the beginning of academic year. University is like a monster that feeds on my free time, so I will slow down with sewing. Since I don't want my blog to hibernate I came up with another idea:
BĘDĘ SZYĆ BIELIZNĘ
I'M GOING TO MAKE LOTS OF UNDERGAMETS!
żeby latem nic mnie nie ograniczało w szyciu właściwych strojów! Halki, gorsety i koszule to dość szybkie projekty, idealna dłubanina na te weekendy kiedy będę w domu i będę dysponować wolnym czasem.
so next summer I won't have to bother with it. Petticoats, corsets and chemises are relatively quick projects, perfect for those weekends I'm going to spend at home.
Oto plan
Here's the plan:
1. Skończyć bieliznę do krynoliny - uszyć 2 halki, gorset (na razie był tylko mock-up gorsetu), pantalony (łeee), może pończochy i podwiązki też. Ma być ful wypas z wszstkimi zakładkami i koronkami i wstążkami. Na razie mam tylko 1 halkę, koszulę, krynolinę i mock-up gorsetu.
Finish my 1860s undergarmets - I intend to sew 2 more petticoats, new corset, drawers and maybe stockings with garters. With all the laces, tucks and other stuffs.