On March 15th, me, my sister and several friends of mine spent lovely evening in the theatre in Cracow. Unfortunately, the weather wasn't that nice. Once again Mother Nature proved that she doesn't like Krynolina - our meetings has already suffered from rain, scorching heat, very low temperatures and now from torrential rain and howling wind. Why can't we have nice mild weather at least once? Like we had the day before the event? Seriously, I'm waiting for tsunami or earthquake nex time.
W teatrze towarzyszyła mi siostra. Miałam problem z kostiumem dla niej. Odmówiła założenia nieśmiertelnej regencyjnej sukienki ze złotymi dodatkami więc stanęło na tym, że będzie coś nowego.
Ja: No dobra, to uszyję Ci coś nowego ale to musi być łatwe i szybkie.
Agata: Ok.
Ja: To może z tej samej epoki co ja?
Agata: Nie, nie chcę być tak samo jak ty ubrana!
Ja: To może to (pokazuje jej zdjęcie robe de style)?
Agata: Co? Nie ma mowy, to jest dziwne!
Ja: Ale na nic innego nie mam materiału!
Agata: A to takie zielone i świecące? Tego jest dużo.
Ja: Ale z tego miała być suknia do turniury!
Agata: O widzisz, to uszyj mi turniurę!
Dodam, że konwersacja ta odbyła się na 2 tygodnie przed wyjściem do teatru, kiedy ja nie miałam nawet stelaża do tej sukienki. Moja i mojej siostry wizja "czegoś szybkiego" wyszła tak:

