A oto kilka fotek tego, co udało mi się stworzyć w temacie robe a l'anglaise. Suknia jest jeszcze niedokończona, brakuje falban na dekolcie (nie mogę ich doszyć, bo okazało się, że ciut schudłam i suknia trochę za luźna się zrobiła - trzeba trochę poprawić w pasie i biuście przód) i przy mankietach rękawów (które mnie o dziwo nie cisną) i fichu czyli prostokątnej chusty, zakładanej wokół szyi i dekoltu przez kobiety w XVIII wieku.
Suknia z zielonej satyny, z białą spódnicą, noszona z wałkiem wokół bioder. Z przodu zapinana na... szpilki (nie żartuję, przypinano ją w ten sposób do wielowarstwowego gorsetu).
A oto fotki (na drugim pod spodem zdjęciu krzywo przypięłam przód ;/)


Całkiem całkiem :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że efekt finalny też nam pokażesz
Faktycznie, ciut krzywo :)
OdpowiedzUsuńAle kolorek jest ładny i te lustra z tyłu.
A któryś z tych kapeluszy dostosujesz do sukienki?
Pozdrawiam