środa, 7 sierpnia 2013

Bielizna z 1911r (secesyjna?)/ A set of undies from 1911

 Niczym Zosia z "Pana Tadeusza" biegam sobie po ogródku w samych haleczkach, narażając się na baaardzo dziwne spojrzenia sąsiadów.  W domu mam egipskie ciemności (żeby mi się przypadkiem bardziej nie nagrzało w środku) które za bardzo nie nadają się do zdjęć.
W bólach i 40-stopniowym upale powstała bielizna secesyjna (?) z 1911r. Mój komplet składa się z:
 I made a set (almost) of edwardian undies which consist of:


koszuli, która jest dość luźno inspirowana tymi dwoma przykładami: klik klik
chemise, loosely inspired by those extant garmets: klik klik



W takiej sukience to bym mogła sobie biegać w ten upał!
I could wear it as a dress in this hot weather!

gorsetu:
a corset:









 Wiem, że kolorystyka nie bardzo "historyczna" ale miałam nadzieję, że kontrast odwróci uwagę od mojego niezbyt umiejętnego wykonania. Tak samo jak pończochy, ale tylko to miałam pod ręką
I know, that this contrasting colours are't very period accurate but I was hoping that it would turn your attention away from my lack of sewin skills :) Please, forgive me my modern stockings, that was the only thing I was able to find.

Halki, inspirowanej głównie tym egzemplarzem: klik i stanika gorsecikowego (?) który jest inspirowany rysunkami w katalogu/reklamie  z 1911r
Niestety, ilość koronki i wykrój składający się z kilku fragmentów mnie już przerosły (po prostu nie lubię szyć bielizny) i bezczelnie zerżnęłam model halki od Jarosłava. Oczywiście podarowałam sobie kilka zakładek i koronkę :P Co do stanika, to na niego zużyłam resztki koronek z moich zapasów, dlatego każda z nich jest inna :)

Petticoat, that was loosely inspired by this example: klik. I didn't follow the pattern given in the link and skipped the lace :) I have also made a brassiere/corset cover from leftovers of lace in my stash.


Zignorujcie tę dziwną minę. Była przeznaczona dla mojej siostry :)




 Jak widać podarowałam sobie pantalony. Nie przepadam za tą częścią garderoby i jakoś nie czuję potrzeby jej posiadania :)
As you can see, I didn't mady any pantalettes. I don't like them and I don't feel like I need them :)

 I to by było na tyle, jeśli chodzi o bieliznę w najbliższym czasie :)  Mam nadzieję, że Was za bardzo nie zgorszyłam :P
Pozdrawiam!



15 komentarzy:

  1. Ale cudowności! Najbardziej podoba mi się gorset, koszula i corset cover ;) Ale gorset - marzenie! I ja też już chyba nie będę porywać się na pantalony, zraziło mnie to, co stało się z nimi na zlocie -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) No, nie wiem czy gorset jest taki cudowny, bo trochę niedociągnięć ma ale zdecydowanie podoba mi się sposób w jaki wygina sylwetkę do tyłu :D

      Usuń
    2. Prawda? Też mnie zdziwiło, że ten krój faktycznie tak działa :O Oj tam, w porównaniu z moim prezentuje się nadzwyczaj profesjonalnie! :D

      Usuń
    3. To jeszcze nie jest szczyt jego możliwości :) Gorset da się ścisnąć do końca a im mocniej jest zawiązany tym bardziej się wygina sylwetka. No, ale oddychać jest trudniej :D

      Usuń
  2. Proszę, gorsz nas tak częściej! Gorset jest po prostu niesamowity, reszta oczywiście też, ale ten gorset! :O Kocham! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamia jak najczęściej Was gorszyć. W szafie czekają na mnie 2 buski/brykle więc przynajmniej dwa gorsety się pojawią na blogu :)

      Usuń
  3. Świetnie, wcale nas nie zgorszyłaś ;)Widzę twoja siostra też służy za fotografa :D Ale bardzo dobrze Ci wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko Kasia potrafi na tyle ogarnąć aparat żeby zrobić proste i dość wyraźne zdjęcia :D

      Usuń
  4. Kocham cię:D Ostatnio wymyśliłam sobie (no dobra, zdjęcia ze zlotu tak na mnie podziałały. No i zawsze chciałam mieć długą suknię. Z trenem:D) uszycie suknii właśnie z tamtego okresu. I o ile za mną już gorset i halka, tak brassiere nie wiedzialam od której strony ugryść. no to mniej-więcej już wiem, choć szycie pewnie odłożę na bliżej nieokreśloną oby bliską przyszłość kiedy wreszcie zrobi się bardziej znośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, takiego wyznania to jeszcze na blogu nie było :D
      Nie jestem pewna czy mój brassiere może służyć za dobry przykład, bo to lekko zmodyfikowany wykrój z któreś Burdy (skrócony i porozcinany na koronkę). Ale jak chcesz czegoś pewniejszego, to tutaj masz wykrój wzięty z autentycznego ubranka: http://www.historicallydressed.com/patterns/1910sbrassiere.html
      A szyło się to naprawdę łatwo i przyjemnie :)

      Usuń
  5. Twój zestaw bielizny jest po prostu cudowny!:) Nie wiem co jest najładniejsze:D Na pewno wszytko wygląda bardzo wdzięcznie i jest w 100% dopracowane!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) chociaż z tym dopracowaniem to bym nie przesadzała :D

      Usuń
  6. Zła, niedobra mrówka, nie chciało mi się wcześniej skomentować ;) Ja właśnie lubię te zdobione, śliczne elementy bielizny (np. koszulka do sukni princesse - cudo!), ale też nie mam cierpliwości do nich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zrzucić swój brak chęci na ten upał :P Mnie nie tylko brakuje cierpliwości, najczęściej brakuje mi funduszy :) Taka edwardiańska bielizna to praktycznie same koronki i wstążki!

      Usuń
  7. Wszystko piękne, a koszula faktycznie jak sukieneczka i chyba by nawet nikogo na ulicy nie zgorszyła :D

    OdpowiedzUsuń