24 stycznia 2015 r. (wiem, miesiąc temu, nie bijcie mnie) miałam przyjemność bawić się na Zimowym Jakobickim Balu Szkockim organizowanym przez Szkołę Tańca Jane Austen oraz Zespół Comhlan. Nie będę się rozpisywać o balu, żeby zrozumieć dlaczego akurat ten należy do moich ulubionych trzeba na nim być i to przeżyć. Nie muszę chyba dodawać, że liczna delegacja z Krynoliny tak jakby gwarantowała, że przynajmniej będzie dużo śmiechu, zdjęć i wycierania podłogi (mówiłam, że trzeba tam być by zrozumieć...). Na szczęście, Bal był też wspaniale zorganizowany, z dobrą muzyką i świetnie poprowadzonymi tańcami. Pogratulować!
sobota, 28 lutego 2015
wtorek, 6 stycznia 2015
Do trzech razy sztuka - mufka ma zdjęcia na śniegu!/ A little mix of 1830s, muff and snow!
Dzisiaj krótki post z okazji pojawienia się śniegu :)
Szyjąc wczoraj stanik żałobnej sukni z 1863 r. przez okno zauważyłam jak piękne sypie śnieg i krajobraz robi się iście bajkowy. Od razu porzuciłam to co akurat robiłam i zabrałam się za poprawianie mojej peleryny z lat. 30 XIX wieku. Udało mi się jej podnieść talię, wymienić kołnierz i dodać pelerynkę. Jednak z kapeluszem uporałam się dopiero dzisiaj. Do tego czasu śnieg co prawda nie stopniał, ale nie był już taki ładny. Krzyknęłam co prawda za wybiegającymi z domu braćmi, żeby nie zniszczyli mi tego kawałka obok świerku ale jaki skutek mogło to wywrzeć u siedmiolatka, który pierwszy raz tej zimy mógł lepić bałwana? Żaden :P Skakali jak szaleni i obijali się o drzewka i wszystko się osypało :( No nic, przynajmniej mufka doczekała się zdjęć w zimowej aurze (przy trzeciej sesji :))
So... while I was busy stitching my 1863 mourning gown I saw thorugh my bedroom window big, heavy snowflakes. Immediately I switched from 1860s to my 1830s pelisse dress, that needed some improvments like pelerine or another collar. Quite a lot of snow had fallen by the time I was finished. Today, I made the hat and chemisette and here it is - my pelisse dress and muff in winter scenery! Enjoy :)
Szyjąc wczoraj stanik żałobnej sukni z 1863 r. przez okno zauważyłam jak piękne sypie śnieg i krajobraz robi się iście bajkowy. Od razu porzuciłam to co akurat robiłam i zabrałam się za poprawianie mojej peleryny z lat. 30 XIX wieku. Udało mi się jej podnieść talię, wymienić kołnierz i dodać pelerynkę. Jednak z kapeluszem uporałam się dopiero dzisiaj. Do tego czasu śnieg co prawda nie stopniał, ale nie był już taki ładny. Krzyknęłam co prawda za wybiegającymi z domu braćmi, żeby nie zniszczyli mi tego kawałka obok świerku ale jaki skutek mogło to wywrzeć u siedmiolatka, który pierwszy raz tej zimy mógł lepić bałwana? Żaden :P Skakali jak szaleni i obijali się o drzewka i wszystko się osypało :( No nic, przynajmniej mufka doczekała się zdjęć w zimowej aurze (przy trzeciej sesji :))
So... while I was busy stitching my 1863 mourning gown I saw thorugh my bedroom window big, heavy snowflakes. Immediately I switched from 1860s to my 1830s pelisse dress, that needed some improvments like pelerine or another collar. Quite a lot of snow had fallen by the time I was finished. Today, I made the hat and chemisette and here it is - my pelisse dress and muff in winter scenery! Enjoy :)
wtorek, 23 grudnia 2014
Bal Listopadowy 1830/ A night in 1830s
Z wielką obsuwą prezentuję relację z Balu Królestwa Polskiego 1830 r. Przepraszam, ale najpierw czekałam na lepszy materiał fotograficzny a potem nowy post gdzieś się zagubił pomiędzy praktykami w kancelarii a wolontariatem w Fundacji Academia Iuris. Całe szczęście, jedną z ogromnych zalet grudnia są Święta i trochę wolnego czasu (że nie wspomnę o moich urodzinach :P).
I'm terribly late with this post (nothing new here) about 1830 Ball of Polish Kingdom. Sorry, but I've got very little free time left between my internship, university and volunteering at legal aid office. Fortunately, decemember is a magical month that offers us some time off any kind of work thanks to Christmas :)
Pewnie wiecie, że bal odbył się 29 listopada w Muzeum Archeologicznym w Warszawie. Oczywiście noc była zimna i nieprzyjemna, jak to tradycyjnie bywa z pogodą na Krynoliny zlotach. Samej Krynolinie za bardzo to nie przeszkadzało żeby licznie się stawić na balu, mimo tego że niektóre z nas (czyli np. ja z siostrą, Fobmróweczka, Eleonora Amalia i Daisy) musiały dojechać z południa Polski. Wiecie, że ja przeprowadzając się na pierwszym roku ze Śląska do Krakowa nie miałam ze sobą tylu tobołów co zabieram na zloty kostiumowe? :D
As you know, the event took place in Warsaw, November 29th. It was freezing that night with howling wind - in short words, the weather was awful which is kind of tradition for any costuming events that involve Krynolina. But it wasn't awful enough to deter us from coming to the ball so I met a lot of fellow bloggers there. It is kind of amazing considering that a lot of us had to travel half the country to get there.
Sama z siostrą dopiero o 14.22 w sobotę wysiadłam na Dworcu Centralnym w Warszawie, gdzie zgarnęłyśmy Fobmróweczkę i ruszyłyśmy na poszukiwanie przystanku autobusowego i naszego hostelu. Po chwili błądzenia na tym okropnym zimnie (Asia, wiesz, że gdybyśmy w Złotych Tarasach skręciły w lewo to wyszłybyśmy centralnie na tym przystanku????? :O) szczęśliwie zapakowałyśmy się do autobusu, a pół godziny później wdrapywałyśmy się po schodach do naszego pokoju.
Wtedy nastąpił mój ulubiony etap każdego zlotu - przebieranie się, upiększanie, czesane :) Najpierw u nas w pokoju, a po chwili kawałek dalej w apartamencie Loany i Niegdysiejszej Pani Domu, gdzie spotkałyśmy Olgę i Melancholię. Od tego momentu opisanie czegokolwiek w chronologicznym porządku jest raczej niemożliwe, ale zobaczcie zdjęcia :)
My sister and I arrived at the Central Station in Warsaw at. 14.22 the day of the event. After meeting Fobmróweczka we set out on our journey to find the hostel we booked a room in . It took us almost an hour and we got lost on the way to the bus station ;)
After settling in our hostel room we changed into our costumes and then visited Loana and Niegdysiejsza Pani Domu in their suite. That's my favourite part of every event - lacing each other corsets or gowns, exchanging jewellery, making last minute adjustment.
I'm terribly late with this post (nothing new here) about 1830 Ball of Polish Kingdom. Sorry, but I've got very little free time left between my internship, university and volunteering at legal aid office. Fortunately, decemember is a magical month that offers us some time off any kind of work thanks to Christmas :)
Pewnie wiecie, że bal odbył się 29 listopada w Muzeum Archeologicznym w Warszawie. Oczywiście noc była zimna i nieprzyjemna, jak to tradycyjnie bywa z pogodą na Krynoliny zlotach. Samej Krynolinie za bardzo to nie przeszkadzało żeby licznie się stawić na balu, mimo tego że niektóre z nas (czyli np. ja z siostrą, Fobmróweczka, Eleonora Amalia i Daisy) musiały dojechać z południa Polski. Wiecie, że ja przeprowadzając się na pierwszym roku ze Śląska do Krakowa nie miałam ze sobą tylu tobołów co zabieram na zloty kostiumowe? :D
As you know, the event took place in Warsaw, November 29th. It was freezing that night with howling wind - in short words, the weather was awful which is kind of tradition for any costuming events that involve Krynolina. But it wasn't awful enough to deter us from coming to the ball so I met a lot of fellow bloggers there. It is kind of amazing considering that a lot of us had to travel half the country to get there.
Sama z siostrą dopiero o 14.22 w sobotę wysiadłam na Dworcu Centralnym w Warszawie, gdzie zgarnęłyśmy Fobmróweczkę i ruszyłyśmy na poszukiwanie przystanku autobusowego i naszego hostelu. Po chwili błądzenia na tym okropnym zimnie (Asia, wiesz, że gdybyśmy w Złotych Tarasach skręciły w lewo to wyszłybyśmy centralnie na tym przystanku????? :O) szczęśliwie zapakowałyśmy się do autobusu, a pół godziny później wdrapywałyśmy się po schodach do naszego pokoju.
Wtedy nastąpił mój ulubiony etap każdego zlotu - przebieranie się, upiększanie, czesane :) Najpierw u nas w pokoju, a po chwili kawałek dalej w apartamencie Loany i Niegdysiejszej Pani Domu, gdzie spotkałyśmy Olgę i Melancholię. Od tego momentu opisanie czegokolwiek w chronologicznym porządku jest raczej niemożliwe, ale zobaczcie zdjęcia :)
My sister and I arrived at the Central Station in Warsaw at. 14.22 the day of the event. After meeting Fobmróweczka we set out on our journey to find the hostel we booked a room in . It took us almost an hour and we got lost on the way to the bus station ;)
After settling in our hostel room we changed into our costumes and then visited Loana and Niegdysiejsza Pani Domu in their suite. That's my favourite part of every event - lacing each other corsets or gowns, exchanging jewellery, making last minute adjustment.
poniedziałek, 10 listopada 2014
Suknia do opery / Opera dress
Witam!
Żyję i mam się dobrze! (jakby ktoś się martwił :))
Szyję teraz suknię (właściwie to dwie, bo dla siostry też, no i dwie peliski) na Bal Królestwa z 1830r. Wiem, że ta dekada nie jest najpopularniejsza w środowisku kostiumowo - rekonstruktorskim, podobnie jak u mnie na blogu. Jednak, o dziwo, na moje wish-liście od dawna znajdowała się jedna, cudowna suknia balowa. Tak, tak mówię to tej pięknej, różowej (niestety) i wyszywanej perłami kreacji z muzeum LACMA :)
Ale nie o tym dzisiaj! Moja różowa (i jedwabna!) jest już uszyta i czeka na perełki. Jednak zobaczycie ją dopiero po balu :P
Poszukując inspiracji na kreację dla siostry przeglądam namiętnie ryciny z 1829 -1830r i ewentualnie z początku 1831 (przypinając oczywiście wszystkie, ale biorę pod uwagę tylko te z podanego okresu). Na kilku z nich zauważyłam pewien powtarzający się modowy trend - suknię do opery. Ja, zwykła plebejuszka, nie zdawałam sobie sprawy, że dama potrzebowała osobnej sukni na tego typu wyjścia. Ciekawość kazała mi więc drążyć dalej, coby się trochę douczyć, i trafiłam na inne przykłady takiego stroju.
Poniżej efekty moich poszukiwań.
Były takie suknie, które za bardzo od balowych/wieczorowych się nie różniły:
Żyję i mam się dobrze! (jakby ktoś się martwił :))
Szyję teraz suknię (właściwie to dwie, bo dla siostry też, no i dwie peliski) na Bal Królestwa z 1830r. Wiem, że ta dekada nie jest najpopularniejsza w środowisku kostiumowo - rekonstruktorskim, podobnie jak u mnie na blogu. Jednak, o dziwo, na moje wish-liście od dawna znajdowała się jedna, cudowna suknia balowa. Tak, tak mówię to tej pięknej, różowej (niestety) i wyszywanej perłami kreacji z muzeum LACMA :)
Ale nie o tym dzisiaj! Moja różowa (i jedwabna!) jest już uszyta i czeka na perełki. Jednak zobaczycie ją dopiero po balu :P
Poszukując inspiracji na kreację dla siostry przeglądam namiętnie ryciny z 1829 -1830r i ewentualnie z początku 1831 (przypinając oczywiście wszystkie, ale biorę pod uwagę tylko te z podanego okresu). Na kilku z nich zauważyłam pewien powtarzający się modowy trend - suknię do opery. Ja, zwykła plebejuszka, nie zdawałam sobie sprawy, że dama potrzebowała osobnej sukni na tego typu wyjścia. Ciekawość kazała mi więc drążyć dalej, coby się trochę douczyć, i trafiłam na inne przykłady takiego stroju.
Poniżej efekty moich poszukiwań.
Były takie suknie, które za bardzo od balowych/wieczorowych się nie różniły:
![]() |
| 1829 |
sobota, 16 sierpnia 2014
Bielizna 1880r
Kolejny post z serii tych spóźnionych i prawie zapomnianych. Bieliznę skończyłam jeszcze przed pokazem w Szczyrzycu więc poślizg jest jeszcze większy.
Here's another late post. This time it took me over a month to write it!
Nie miałam okazji zaprezentować się w niej na pokazie na Złotym, gdzie hasałam sobie w haleczce, gorsecie i kombinacji z ok. 1900 (no powiedzmy... :P) w związku z czym Wy nie mieliście okazji jej popodziwiać. A postarałam się, każdy jeden szew wykończyłam! Jak pomyślałam, że inaczej by się to zniszczyło i musiałabym szyć bieliznę jeszcze raz to ciarki mnie przeszły i skutecznie się zmotywowałam. Dlaczego? Bo tych warstw jest całkiem sporo, a ja nie lubię tego szyć.
Since I haven't had a chance to show my 1880s lingerie during Golden Afternoon (because I wore my edwardian set for a fashion show) I decided that this post would make up for it :) I really put some effort into that set of underthings, which for me is very unusual- as you know I hate sewing those things. But I really, really don't want to make it all over again so I needed to make sure they are durable :)
Here's another late post. This time it took me over a month to write it!
Nie miałam okazji zaprezentować się w niej na pokazie na Złotym, gdzie hasałam sobie w haleczce, gorsecie i kombinacji z ok. 1900 (no powiedzmy... :P) w związku z czym Wy nie mieliście okazji jej popodziwiać. A postarałam się, każdy jeden szew wykończyłam! Jak pomyślałam, że inaczej by się to zniszczyło i musiałabym szyć bieliznę jeszcze raz to ciarki mnie przeszły i skutecznie się zmotywowałam. Dlaczego? Bo tych warstw jest całkiem sporo, a ja nie lubię tego szyć.
Since I haven't had a chance to show my 1880s lingerie during Golden Afternoon (because I wore my edwardian set for a fashion show) I decided that this post would make up for it :) I really put some effort into that set of underthings, which for me is very unusual- as you know I hate sewing those things. But I really, really don't want to make it all over again so I needed to make sure they are durable :)
czwartek, 14 sierpnia 2014
Szczyrzyc - podróż przez epoki.
Ten post miałam opublikować daaaawno temu, ale jakoś zabrakło mi czasu w lipcu :) Zaczęłam niedawno praktyki i przejście z trybu wakacyjnego w roboczy spowodowało lekki szok. Nagle zgubiło mi się gdzieś ponad pół dnia :P
I was supposed to publish this post weeks ago, but as I said in one of earlier posts mixing my internship with running this blog is much more demanding than I thought.
Resztę historii opowiedzą Wam zdjęcia (autorstwa Caerules Berlosinesis)
I was supposed to publish this post weeks ago, but as I said in one of earlier posts mixing my internship with running this blog is much more demanding than I thought.
| Gabrielle, Porcelana, Dama Koronkowa, Maqda, Fobmróweczka, ta wielka beza to ja, Caerule Berlosinesis, Basia, Kasia i Agata - a to i tak nie wszystkie modelki! |
Jakiś czas temu Gabrielle napisała do mnie z prośbą o wypożyczenie kilku sukien na organizowany przez nią pokaz mody. Trochę w ciemno zgodziłam się, potem obiecałam że pojawię się sama a nawet zaciągnę ta siostrę i jej koleżankę Basię. Ostatecznie miałam wakacje, a przebieranie się w suknie jest zawsze miłe i zabawne. Miałam się tylko stawić w Krakowie o 11 na miejscu zbiórki.
Na miejscu okazało się, że z Krakowa trzeba tam jechać godzinę, a sam pokaz został zorganizowany z rozmachem (na prawie 20 sukien). Przeznaczony był dla specjalnej publiczności czyli dla osób niepełnosprawnych zgromadzonych na Letnim Maltańskim Obozie Integracyjnym dla Osób Niepełnosprawnych w Szczyrzycu.
Months ago Gabrielle asked me to participate in her historical fashion show in Szczyrzyc. I, of course agreed, because every chance to put on a costume is usually fine with me. I even convinced my sister and her fried to be one of the models. The show took place on July 12th. A lot of other bloggers arrived and we had very good time together!Resztę historii opowiedzą Wam zdjęcia (autorstwa Caerules Berlosinesis)
niedziela, 10 sierpnia 2014
Złote Popołudnie w Brzesku - fotorelacja/ Golden Afternoon
Po tygodniach szalonego szycia (a moja kiecka i tak trzymała się głównie na agrafkach) przeplatanego praktykami, w czasie których na nogach trzymała mnie tylko chyba adrenalina i kofeina nadeszło wreszcie Złote Popołudnie. To witkoriańsko-steampunkowy piknik organizowany przez fundację Nomina Rosae, połączony z balem prowadzonym przez Szkołę Tańca Jane Austen. W tym roku odbył się w Brzesku, w pałacu Goetzów Okocimskich. Niezawodna ekipa z Krynoliny stawiła się licznie więc dobra zabawa była gwarantowana!
After weeks of crazy sewing, lack of sleep and rest I was finally ready to attend Golden Afternoon - a victorian era event mixed with some steampunk organised by Nomina Rosae and Jance Austen Dance School. This year, the event was held in Goetz Palace in Brzesko. Girls from Krynolina arrived in great number so having fun was guaranteed. | Chyba jest to moje ulubione zdjęcie z tej imprezy1 |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




